Zaloguj się
Umieć walczyć z bólem i zmęczeniem

Alicja Zaczyk, znana też jako Mama w Peletonie, to dla nas zawodniczka szczególna. Pomagała nam przy tegorocznej Gwieździe Południa, a także skutecznie zachęcała panie do rozpoczęcia przygody z MTB. Nic więc dziwnego, że bacznie przyglądaliśmy się jej postępom i kibicowaliśmy jej na trasach Gwiazdy Południa. Dziś w rozmowie z nami opowiada, jak wspomina cztery dni pod Babią Górą.

Jakie były Twoje myśli, gdy stałaś na starcie prologu Gwiazdy Południa, na kilka sekund przed wyruszeniem w trasę?

Znam swoje możliwości, mocne i słabe strony. Nie jestem typem krótkodystansowca. Natomiast tak czy inaczej na linii startu zawsze myślę o jednym – by dać z siebie wszystko.

A co czułaś, gdy przekraczałaś linię mety w Zawoi, ostatniego etapu Gwiazdy Południa?

Pierwszy raz poleciały mi łzy szczęścia, że to już koniec i że wreszcie - przynajmniej częściowo - zniknie ból związany z wypadkiem na etapie w Makowie Podhalańskim. Radość z przywitania na mecie moich najwierniejszych kibiców. Kwiatki, które dostałam od synka były najcenniejszym prezentem za walkę do końca.

Co najdłużej zapamiętasz z całej etapówki?

Wiele rzeczy godnych jest zapamiętania, natomiast tym razem najbardziej zapamiętam osoby z teamu Zamana Group. Przyjęcie mnie do ich grona, codzienne wsparcie i doping, nowe przyjaźnie oraz klimat związany z całą etapówką.

Podczas Gwiazdy Południa musiałaś zmagać się nie tylko z terenowymi przeszkodami, ale i odniesioną kontuzją.

Podczas drugiego okrążenia etapu Pro w Makowie Podhalańskim na lekkim zjeździe przy prędkości ok. 36 km/h przeleciałam przez kierownicę. Ja poleciałam w lewo, a rower w prawo. Szczęściem dla mnie był fakt, że nie trafiłam na żadne drzewo. Teraz po kilku dniach wiem, iż obrażeń było więcej niż wydawało mi się w tamtej chwili. Dopiero po kilku dniach zaczęło bardzo boleć. Najbardziej doskwiera odcinek szyjny i naciągnięte oraz poobijane mięśnie.

Z tego powodu wahałaś się przed startem w ostatnim etapie…

Od rana odczuwałam ogromny ból związany z kontuzjami. Do ostatniej chwili zastanawiałam się czy jest sens wyjeżdżać na trasę, wiedząc że przede mną ok. 40 km i ok. 1600 m przewyższenia. Mąż pomógł mi się ogarnąć, powiedział „jedź, wiem że dasz radę”. Pomogło też spojrzenie na magiczną bransoletkę, którą od niego dostałam. I zdecydowało o tym, że nie mogę się poddać. Że muszę pokonać ból i dojechać na metę.

Spodziewałaś się, że etapówka Cezarego Zamany jest aż tak wymagająca?

Wiedziałam po edycji 2017, że jest wymagająca na ½ Pro. Natomiast etap Pro to duże wyzwanie dla organizmu i sprzętu. Dla mnie było to ciężkie doświadczenie, zarówno przez problemy zdrowotne, z którymi zmagam się od początku roku oraz fakt, iż pierwszy raz jechałam długie dystanse. Kolejno przez 3 dni.

Co w Twojej opinii przesądza o trudności tego wyzwania?

Trudność dla mnie to nie liczba etapów, podjazdy czy zjazdy, bo na tym polega kolarstwo górskie. Najtrudniejsze to ułożyć sobie wszystko w głowie, umieć walczyć z bólem i zmęczeniem.

Z jakimi oczekiwaniami ruszałaś na Gwiazdę Południa?

Na Gwiazdę jechałam z myślą aby stanąć na podium w ½ Pro, natomiast w ostatniej chwili z trenerem Michałem Braulińskim podnieśliśmy poprzeczkę na Pro. Walczyłam do końca. Nie stanęłam na pudle, a było w zasięgu ręki, aż do samego końca. Stąd pewien niedosyt. Dziewczyny były jednak mocne, gratuluję im wyniku.

Przez ostatnie kilka miesięcy intensywnie przygotowywałaś się do startu. Czy taki trening był wg Ciebie niezbędny, by ukończyć Gwiazdę Południa?

Jestem pod dobrą opieką trenera Michała Braulińskiego. Na początku sezonu ustaliliśmy cel, czyli zawody GP i to on dostosował mi wszystkie treningi, tak abym była dobrze przygotowana. Jak u każdej mamy są obowiązki domowe, służbowe, dodatkowo pojawiły się małe zawirowania zdrowotne, ale treningi zostały zrealizowane w ok. 90%.

Jesteś poobijana. Zmęczona. Nie masz dość Gwiazdy Południa?

Koniec Gwiazdy Południa 2018 to zarazem początek przygotowań do edycji 2019. Są to zawody, których się nie zapomina i czeka na następne. Faktem jest, że jestem mocno poobijana, ale wypadki się zdarzają i będą się zdarzać. Ból minie, przyszedł czas na regenerację, przede mną urlop, a później wracam do treningów. Zatem do zobaczenia!

2018-07-19 POWRÓT

 

Złoto, nie karta!
Wszędzie o Gwieździe Południa!
13.07.2018 - Stryszawa - wieczorek piłkarski
O cookies
Cyklopedia/3w4u.eu
Czy możemy Ci
w czymś pomóc???
Napisz do nas